#poznajpiłkarzaBRDARytel - Marcin Synoradzki

Przed państwem MS7️⃣

Marcin Synoradzki, pomocnik‼️

1. Jak trafiłeś do Brdy, najlepszego klubu w rejonie?

- Było to roku temu zimą, zakończyłem grę w Nowi Nowa Cerkiew i rozglądałem się za nowym klubem. Rozmawiałem już wcześniej z Mateuszem Weyną i w sumie sam siebie zaoferowałem. Byłem tańszy niż worek kartofli, to zarząd klubu po kilku miesiącach zastanawiania się podjął to ryzyko. Worek kartofli na pewno by się tutaj przydał, ale teraz już jest za późno na zamianę w drugą stronę.

2. Jak radzisz sobie ze stresem przed meczami?

- lubię to przedmeczowe napięcie. W dzień meczu przygotowuję wcześniej sprzęt, starannie dobierając wszystko do warunków pogodowych. Potem lekkie śniadanie, nigdy nie jem nic ciężkiego. Po przyjeździe na stadion sprawdzam zawsze murawę, popatrzę na boki boiska, tam gdzie najczęściej biegam, w myślach już się rozpędzam z piłką kiwając po 5,6 rywali. Ale do szatni wchodzę już skoncentrowany i przygotowany mentalnie do meczu. Nie lubię zbytniego rozluźnienia, odprawa, wyjście na rozgrzewkę i jak najszybciej rozpocząć spotkanie.

3. Jak reagujesz na przegraną swojej drużyny?

- Jestem wściekły i zły. Nienawidzę porażek, mam zepsuty co najmniej cały weekend. A jak jeszcze wiem, że słabo zagrałem, to żona mówi, że jestem wtedy swoim najgorszym wcieleniem. Piłka to cały mój świat, na swoje mecze czekam i odliczam dni od poniedziałku. Nie wyobrażam sobie „pustych” weekendów, tak więc teraz męczę się strasznie bez grania i oglądania. Dałbym wszystko za jakikolwiek mecz B klasy, a nawet ligi gminnej.

4. Kto jest twoim ulubionym zawodnikiem i dlaczego?

- Za dzieciaka było Zico z Brazylii (w 1982 roku), potem Bryan Robson i Gary Lineker z reprezentacji Anglii (od MŚ 1986 w Meksyku), a następnie Eric Cantona (od transferu do United w 1992) i tak pozostało do dzisiaj. Największy z największych, absolutny geniusz na boisku, jak i poza nim. Jedyne, co mam z nim wspólnego, to numer. Niestety.

5. Jaki lubisz sport poza piłką i dlaczego?

- Lubię „inne” sporty. Najbardziej angielski krykiet (to od lat, zwłaszcza reprezentację) oraz futbol amerykański, którym zafascynowałem się kilka lat temu. Pochłonął mnie ogromnie, fenomenalny sport z mnóstwem rozwiązań taktycznych i mega sprawnością zawodników. No i te starcia, uwielbiam grę na kontakt. A z takich typowych sportów to obejrzę dobrą walkę bokserską. Nie lubię sportów bezkontaktowych, dlatego nie przepadam m.in. za siatkówką.

6. Jakiemu klubowi/klubom kibicujesz najbardziej?

- Od ponad 30 lat Manchester United. Jeżdżę regularnie na mecze, byłem już kilkadziesiąt razy zarówno na Old Trafford jak i na wyjazdach. Jak mawia Eric Cantona – „możesz zmienić żonę, religię, partię polityczną, ale nigdy przenigdy swojego ukochanego klubu”. Moje prochy zostaną rozsypane na Old Trafford, tak ma być. A w Polsce kibicuję Lechowi Poznań (tam studiowałem), lubię także Glasgow Rangers. Poza piłką to oczywiście potężni Dallas Cowboys, zarywam całe noce, aby oglądać NFL.

7. Najlepszy mecz, w jakim zagrałeś?

- Zagrałem już w setkach meczów, wszystkie były doskonałe, ale chyba mój najlepszy to był w barwach Czarnych Ostrowite na wyjeździe w Karsinie, w rozgrywkach A klasy. Wygraliśmy 12:2, a ja strzeliłem 6 goli i miałem 2 asysty. Ale nie kończę jeszcze przygody z piłką, spróbuję zagrać jeszcze lepiej dla Brdy Rytel i pobić ten wynik. Może w meczu z jakimiś emerytami, najlepiej takimi z balkonikami, łatwiej mi będzie ich okiwać.

8. Najlepszy mecz, jaki oglądałeś?

- Chyba finał Ligi Mistrzów w Barcelonie, 2:1 dla United z Bayernem. Tą radość pamiętam jak dzisiaj, nigdy w życiu nie cieszyłem się bardziej z jakiegokolwiek sportowego momentu. To jest naprawdę trudne do opisania, euforia niesamowita, to trzeba po prostu przeżyć, żeby poczuć, jak to jest. Gdybym był na stadionie, to pewnie bym zwariował ze szczęścia, więc chyba lepiej dla mnie, że to było przed telewizorem. O tym meczu będą opowiadać kolejne pokolenia.

9. Najładniejszy gol, jakiego strzeliłeś?

- Sto dziesięć lat temu na wyjeździe z Wdą Czarna Woda, grałem w rezerwach Chojniczanki. Bramka z około 35 metrów, dostałem mocną piłkę z lewej strony, ale uderzyłem fałszem z prawej nogi mocno podkręcając. Wyszedł piękny banan, piłka spadła z góry w same okienko. Nawet De Gea stojący w bramce z Neuerem by tego we dwójkę nie obronili. Ja też tysiąc razy bym próbował i pewnie nawet w pobliże bym nie trafił. Chłopaki znieśli mnie z boiska i wrzucili do basenu.

10. Ulubiony numer i dlaczego właśnie taki?

- „Siódemka” od zawsze. Mieszkałem kiedyś na Starym Rynku 7/7, chodziłem do szkoły nr 7, no i Eric Cantona grał z siódemką w United, tak więc ten numer mnie prześladował. Założyłem po raz pierwszy w 1993 roku i na palcach jednej ręki policzę wyjścia na boisko lub parkiet, kiedy miałem założony inny numer. Jeśli już tak nastąpiło, to dlatego, że nie było w ogóle nr 7. Raz pomyliłem granatowe koszulki i wziąłem treningową w takim samym kolorze na mecz wyjazdowy, zorientowałem się dopiero w szatni. Było już za późno, żeby się wrócić po sprzęt, to założyłem nr 2, tylko zakleiłem taśmą izolacyjną sam dół białego numeru i miałem swoją siódemkę. Taka przyniosła szczęście, bo strzeliłem dwie bramki i dołożyłem dwie asysty:)

11. Jakie są twoje dobre i słabe strony jako zawodnika?

- dobre to na pewno spore doświadczenie, siła fizyczna, gra 1 na 1, czasem też potrafię celnie podać, a słabe to gra głową i zbyt często zawodzi skuteczność w dobrych sytuacjach pod bramką rywali. Głową się grać już nie nauczę, ale skuteczność do poprawki. Jestem bardzo niezadowolony z tego, za często próbuję kombinować zamiast po prostu trafić do siatki w najprostszy możliwy sposób. Ale człowiek naogląda się telewizji i potem myśli, że zrobi tak samo.